niedziela, 28 grudnia 2014

Prolog.

                    Oparłam głowę o szybę, zamykając oczy. Z moich ust wyleciało ciche westchnięcie. Próbowałam zasnąć, lecz nic z tego nie wychodziło. Czułam jak przez moje ciało przelatuje dreszcz. Wzdrygnęłam się lekko co nie uszło uwadze Harry'ego.
- Zimno ci? - spytał, na co automatycznie pokiwałam głową. Starał się sięgnął z tylnego siedzenia koc, bym mogła się nim przykryć. Udało mu się to zrobić, ani na sekundę nie spuszczając oczów z drogi. Podał mi go. Podziękowałam mu uśmiechem, narzucając go na siebie. - Prześpij się. Jeszcze trochę pojedziemy - oznajmił. Ułożyłam się w wygodnej pozycji, obniżając sobie oparcie siedzenie. Przymknęłam powieki, próbując zapaść w sen, lecz mróz na zewnątrz nie dawał mi spokoju.
- Harry, ile jest stopni mrozu? - spytałam, na co on oderwał swoje oczy od drogi, by spojrzeć na swój zegarek, który ma wbudowany termometr.
Na bogato.
Nagle poczułam jakby wstrząs. Pamiętam tylko jak chłopak próbował znów przejąć władzę nad samochodem, ale nic z tego nie wyszło. Dalej był tylko strach i ciemność.

****************

                    Witam na prologu mojego opowiadania. Wie, że jest krótki jak cholera, ale to prolog, one przeważnie są krótkie. Mam nadzieję, że się spodoba, no i co mówić więcej? Po prostu czytajcie i komentujcie, no. Pozdrawiam. ;*